Wątek Wątek: Nowy początek - moje opo
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 14:16

   Średniowieczna Anglia słynęła   przede wszystkim z magii. Po mimo zakazu  używania zaklęć i tym tego  podobnym  , ludzie wciąż łamali prawa wytworzone przez króla  Michała, a tak naprawdę jego stryja inkwizytora  lorda Rafała. Podczas śmierci  rodziców  król  miał  12 lat i musiał przejąć  tron. Zawsze we władaniu pomagał mu Rafał. Był dla niego wsparciem. Przed bramami zamku w Upminister   wywieszone było 13 tablic z zasadami . Ci którzy je łamali zostawali skazani na śmierć. Właśnie tacy ludzie jak ja pilnowali prawa i łapali wszystkich magów. Przed zostaniem Łowcą każdy z nas był szkolony. Trwało to kilka lat, aż przyznawali nam znamiona dzięki , którym przy draśnięciu rana się goiła błyskawicznie. Oczywiście każdy z nas mieszka na dworze króla.
   Dziś jak zwykle wstaję o 5:00 i ruszam na  wspólne śniadanie. W jednej ze sal każdego ranka jest przygotowany stół za którym zasiadają łowcy i Rafał. Karmią nas tu dobrze. Wychodzę z mojego małego przytulnego pokoiku i  schodzę po kamienistych schodach. W zamku jest wiele tajnych ukrytych  przejść , ale i tak nie ważę się z nich korzystać. Ściany  pokryte są licznymi obrazami przodków króla i kolorowymi gobelinami. Bez nich zamek byłby bardziej ponury niż jest. Wchodzę do Sali i widzę jedynego przyjaciela Caleba  . Podejrzewam , że większość mnie nie lubi przez tą zadziorność, ale szczerze mnie to nie obchodzi. Nie ufam  tu nikomu , z Calebem znam się od dzieciństwa. Początkowo gdy miałam 10 lat i wybuchła  epidemia pewnej choroby przez , którą część ludu Anglii wymarła ( w tym moi rodzice) to on mnie przygarnął i oboje udaliśmy się tu służyć bo nic nam już nie pozostało.
- Cześć Grey - powiedział do mnie po nazwisku - mamy nowe zadanie..
  Dodał i spuścił głowę, ani ja ani on nigdy nie lubiliśmy za bardzo tej pracy. Po zjedzeniu wstaliśmy i ruszyliśmy na rynek , gdzie stał stos z dwiema czarownicami. Miały  zginąć. Spojrzałam na Caleba . Krzywił się z obrzydzenia. Rodzina winnych krzyczała , rozpaczała , ale i tak nie mogli im pomóc. Straż wszystko pilnowała. Nie mogłam już na to patrzeć, ruszyłam wykonać zadanie, a za mną poszedł przyjaciel. Skręciliśmy w ciemną uliczkę , na której stały duże drewniane domy i jeden wyróżniający się ,był on jeszcze wyższy niż inne  , miał powyłamywane okna i był pozaklejany deskami. Byłam ubrana w mój codzienny strój do "pracy". Biała koszula z dużym pasem opasającym biodra w których spoczywały sztylety i czarne spodnie. W naszym obowiązku było schwytanie zdrajców i ich nie zabijanie, podobnie tak jak inni mieli trafić na  stos lub szubienicę. Weszłam do środka i to ja miałam zadanie ich schwytać. To była moja pierwsza akcja. Zawsze pomagałam Calebowi  ,który dowodził. Teraz jest na odwrót. Spojrzałam na przyjaciela , który czekał, aż otworzę drzwi , które prowadzą na strych , gdzie słychać było magów szepczących jakieś formułki zaklęć. W końcu się odważyłam i poszłam  , a on za mną . Stanęłam i  zaczęłam mówić moją litanię:
- W imieniu praw Anglii skazuję was na śmierć , ponieważ używacie magii , która jest zakazana, robicie to już dłuższy czas i ukrywacie zakazane zioła- nie słuchali, nie wiedziałam co zrobić. Obróciłam się do Caleba , który podrzucał w  rękach ostrym sztyletem... Gdy nagle  usłyszałam głos jednego z magów.                                                                                                                                                            -Za co nas skazujesz?- o nie! Nie będę powtarzać znów tej litani. Podeszłam do mówcy i skułam mu ręce w żelazne kajdany.                                                                                                                                                                        -To co słyszeliście!- warknęłam , gdy  nagle zauważyłam , że to co zrobili z magii  ożyło, był to najprawdziwszy ghol- Co to jest?                                                                                                                                                                         -To ostanie co widzisz!- wbił mi sztylet w brzuch.  Poczułam gniew. Wyjęłam ostrze  i poczułam łaskotanie. To sprawka znamienia. Moja rana zaczęła się goić. Magowie otworzyli szeroko usta ze zdziwienia. Uśmiechnęłam  się złowrogo i chciałam skuć drugiego , gdy nagle ghol się na mnie rzucił. Próbowałam walczyć , ale on był silniejszy . Dusił mnie na podłodze, próbowałam się wyrwać, ale to na nic . Caleb  widząc to chciał pobiec  mi pomóc , ale na drodze stanęli mu czarownicy i zaczął z nimi walczyć. Nie zdąży . Umrę.. nie.. Gdy nagle do głowy wpadł mi pomysł musiałam go wykorzystać  bo inaczej zginę.

Badziew  Język Niezdecydowany jakby co ja się inspiruję książką i  nie będę pisać wszystkiego co do słowa z łowczyni Język
ODETTA
Weteran forum
*****
Wiadomości: 7.533


Straciłam cię wtedy kiedy Ty...

10 grudnia 2016 r., godz. 14:27

Fajne opo Duży uśmiech
Mega mnie wciągło

A moja miłość ma siłę
Jak wicher i sztorm
Jak słońca krąg ma blask
To mój ocean nadziei
I droga wśród gwiazd
Nie zniszczy jej ogień i czas
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 14:37

 Z politowaniem
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 14:45

Super ja chcę nexta, tylko czemu mam przeczucie że Marek stoi po tej drugiej stronie i też zajmuje się czarami  Z politowaniem niczym Merlin ukrywa kim jest

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 14:52

po drugiej stronie? no tak.. no ale te czary to nie do końca Z politowaniem
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 15:26

Smoki,?? Dobra poczekam na wyjaśnienie,

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 15:30

trochę poczekasz , ale najpierw skażą Lucy i... potem.... to możecie zgadywać
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 15:51

Skaza za co?? Ale pewnie mareczek
I ja uratuje

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 15:54

Niech zgadnę mareczek jest albo najlepszym czarowników albo kim kto im pomaga, jakiś lekaz albo cos

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 16:21

skąd wiedziałaś , że jest lekarzem? Z politowaniem mogę coś dodać.. ale nie to nie Marek ją uratuje, on na razie nie wie , że ktoś taki istnieje... zresztą jak pozna prawdę to nie będzie zadowolony... ale prawie zgadałaś kto ją uratuje... ale dziwne , zę nie pytasz za co skazana... Z politowaniem Język
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 16:54

Coś mi się kojarzy, może kiedyś czytałam....sama nie wiem i TAK CHCĘ NEXTA TERAZ ZARAZ NATYCHMIAST

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 17:24

czytałaś Łowczyni? Rok temu wydała Z politowaniem
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 17:38

  Powoli zaczęłam udawać , że umieram i wydałam ostatni jęk. Czekałam , aż stwór poluźni uściski i tak też zrobił. Odsunął się ode mnie i wstał . Chciał pójść w stronę Caleba , gdy chwyciłam jeden ze sztyletów i z furią zaskoczyłam go od tyłu wbijając ostrze w czubek głowy.  Ghol  wydał przeraźliwy krzyk i wybuchł. Całą mnie pokrył zieloną , glutowatą mazią.  Osunęłam się na ziemię i  patrzyłam tylko jak przyjaciel pokonywał  po kolei  wszystkich magów. Wbiegła  straż i zabrała zdrajców.  Caleb podszedł do mnie.
- Nic ci nie jest?- spytał , a ja w jego głosie słyszałam jakby  nutkę przerażenia. Czyżby ten  zadziorny blond włosy  chłopak jakiego zawsze znałam poczuł przerażenie?                                                                                         -Nic  mi nie jest- odpowiedziałam bez uczuć.. tak szczerze nie czułam przerażenia ...                                             -Masz, przebierz się- podał mi  długą, brązową  sukienkę. Nie była najładniejsza , ale przynajmniej nie była cała w mazi- ogarnij tu jeszcze, nie chcemy , żadnych śladów.. ja poczekam na zewnątrz- dodał i wyszedł.
Ubrałam się i szybko zaczęłam zamazywać ślady naszego bytu. Po jakichś  10 minutach nareszcie wyszłam. Na dworze czekał już tylko  Caleb. Udaliśmy się  do baru , który bardzo lubiliśmy, nazywał się  " Good Beer" . Raczej zwyczajna nazwa , ale piwo tu jest przepyszne. Tak mam 17 lat i piję piwo...  W knajpce zobaczyliśmy Markusa i Linusa . Za bardzo ich nie lubiłam.  Markus to był jeden wielki dupek  , dla którego liczą się tylko ambicje i właściwie  zawsze patrzyliśmy na siebie z wrogością, a Linus... kiedyś go lubiłam , gdy pewnego razu chciał mnie pocałować , dałam mu z liścia i od tamtej pory jesteśmy  " nieprzyjaciółmi". Caleb  za to  ich lubił, co mnie dziwiło , ale niech robi co chce..
- Cześć! Jak tam praca? Chyba się ubrudziliście bo śmierdzi od was na sto metrów- złośliwa uwaga Markusa nie umknęła  mojej  uwadze ,ale postanowiłam nie reagować... zresztą nie Caleba miał na myśli , tylko mnie.. no tak.. prowokacja...                                                                                                                                                  
-Dobra, dobra.. wiesz co musieliśmy przejść?- Caleb zaczął opowiadać , a  moja złość wzrastała...                            - Nie długo bal? Z kim idziesz Caleb ? - zaczął Linus. Wiedział , że zdenerwuje mnie tym jeszcze bardziej- Może z  córką jednego   hrabi  Kate? Widzę że ci się podoba..
Caleb  zarumienił się  i powiedział , że zamierzał ją o to poprosić. Ja oczywiście siedziałam cicho i nic nie mówiłam. Rozmawiali tak jeszcze , aż  zaczęli się ulotniać.
-Idziesz z nami? - spytał bez uczuć  przyjaciel.                                                                                                 -Jeszcze zostanę- powiedziałam i błagałam tylko w myślach , aby już sobie poszli. Gdy w końcu spełnili moją prośbę zamówiłam sobie jeszcze dwa, może trzy... cztery kufle piwa... chciałam zabić myśli , gdy naglę usłyszałam:
-A ty nie jesteś za młoda na picie piwa - spytał pewien pirat- rodzice nie będą zadowoleni..                                     -Nie żyją- przerwałam mu mówiąc bez uczuć...                                                                                               -Dobrze... przepraszam..- powiedział zawstydzony- może pomogę ci wrócić do domu, chyba już nie powinnaś więcej pić , gdzie mieszkasz?  - o nie , nie mogę mu powiedzieć kim jestem , ale z kolei przecież mogę udać służącą przy garach w zamku.                                                                                                                                       -Na dworze królewskim pracuję..-wybełkotałam . Pomógł mi wstać i wyszliśmy z knajpki. Nie mogłam normalnie iść , co chwilę się potykałam i gdy miałam już upaść on mi nie pozwalał. Nadal nie znałam jego imienia . A co mi tam! Spytam.
-A właściwie jak masz na imię? Ja  jestem Lucy...- dodałam.                                                                              -Peter- powiedział i chciał coś dodać, gdy usłyszeliśmy wołanie.   Podbiegł do nas jakiś  mężczyzna i zdziwiony spoglądał na mnie.                                                                                                                                      -Kto to jest?                                                                                                                                               -To jest Lucyna, pomagam jej dostać się do dworu królewskiego bo się biedaczka upiła i o własnych nogach to by nawet 100 metrów nie przeszła- zaśmiał się pirat                                                                                            -Miło poznać Lucyno , jestem  George... to dziwne , ale nigdy cię nie widziałem w pałacu.. jestem błaznem Królewskim- może mnie nie widział dlatego , że ich okłamałam i nie pracuję na dworze tylko tam mieszkam i  chwytam magów... Nie mogą wiedzieć i nie będą..                                                                                          - To  po prostu mogliśmy się mijać - powiedziałam uśmiechając się. Tak właśnie gadając doszliśmy do zamku. Peter musiał nas zostawić , gdyż musiał coś załatwić. Więc pomógł mi dojść tylko George.  Gdy dochodziliśmy schodami na górę , podziękowałam mu i powiedziałam , że już dam sobie radę.. Gdybym tylko wiedziała przez co będę musiała przejść  nigdy bym już tu nie wróciła...



No .. chyba mi nie wyszło Język Niezdecydowany
elizka123
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 563

10 grudnia 2016 r., godz. 17:39

przesunęło się ...sorka Zawstydzony
romantyczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 17.329


10 grudnia 2016 r., godz. 17:50

Suuuuper ja chcę nexta.  Duży uśmiech

Nie chciał nikt żeby dzieci walczyły
Nie chciał nikt by co dnia umierały
Lecz powstrzymać ich nikt nie miał siły
Same sobie broń zdobyć umiały
Strony: [1] 2 3 ... 6   Do góry
Zaloguj się
//