Wątek Wątek: Jednoczęściowe opowiadania o Adwi.
Lena CzH
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 110


15 grudnia 2013 r., godz. 20:33

 Wiem, że jest już jeden taki wątek, ale tam są jednoodcinkowe opowiadania o wszystkich:), a tu chodzi konkretnie o Adama i Wiktorie. Jak na razie  na forum są tylko dwa wątki z opowiadaniami o AdWi. Tak więc zapraszam do wspólnego pisania:) Opowiadania mogą mieć jedną, dwie lub trzy części. I od razu mówię: jeśli ktoś nie lubi AdWi to niech po prostu tu nie wchodzi:)


 ZACZYNAMY!!! Kto pierwszy?

"Kogo nasza miłość obchodzi?"
" -Ryszard jestem.
  - Ta, a na nazwisko to pewnie Dratewka."
Lena CzH
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 110


15 grudnia 2013 r., godz. 20:36

A i jak się nie spodoba to usunę. Ja raczej nie dodam pierwszego opka bo jeśli chodzi o pisanie to jestem kąpletnym beztalenciem haha, ale kto wie...

"Kogo nasza miłość obchodzi?"
" -Ryszard jestem.
  - Ta, a na nazwisko to pewnie Dratewka."
Miśkuśka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 1.218


AFROMENTAL O.N.A. DŻEM

15 grudnia 2013 r., godz. 20:38

fajny wątek mam nadzieję że ktoś coś doda

"Nienawidzą mnie, nienawidzę ich
Chcą dojebać mi ja dojebie im,
Mówią masz być złą, więc myślę jestem zła.."

"Dzisiaj protestuję,
Bo mnie nikt tu nie szanuje.
Dzisiaj protestuję,
Bo każdy czepia się..."
Lena CzH
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 110


15 grudnia 2013 r., godz. 20:40

fajny wątek mam nadzieję że ktoś coś doda

Też mam nadzieję:) Ktoś tam na pewno coś ma, a teraz czekam aż się u Olki coś pojawi, ale czhyba dziś już nic nie będzie:(

"Kogo nasza miłość obchodzi?"
" -Ryszard jestem.
  - Ta, a na nazwisko to pewnie Dratewka."
Kasia :)
Weteran forum
*****
Wiadomości: 6.820


15 grudnia 2013 r., godz. 21:04

Wątek trochę bez sensu bo niby czemu o adwi ma być oddzielnie jeśli tez jednoodcinkowe. No chyba że mamy tu pisać jedno wspólne opo Uśmiech Jestem za juz kiedyś padla propozycja ale że ta osoba nie pisała w moim stylu to ja się wycofałam Uśmiech

Bardzo lubię i cenię Katarzynę Dąbrowską Uśmiech
Lena CzH
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 110


15 grudnia 2013 r., godz. 21:37

Okay, w sumie może być jedno wspólne:) Tylko ktoś musi je zacząć:) haha

"Kogo nasza miłość obchodzi?"
" -Ryszard jestem.
  - Ta, a na nazwisko to pewnie Dratewka."
Kasia :)
Weteran forum
*****
Wiadomości: 6.820


15 grudnia 2013 r., godz. 21:59

Nie ma pomysłu poza tym zaraz idę spac.

Bardzo lubię i cenię Katarzynę Dąbrowską Uśmiech
olson95
Forumowicz
**
Wiadomości: 48

16 grudnia 2013 r., godz. 14:30

To będzie moje pierwsze opowiadanie. Bardzo prozszę o szczere komentarze w celu rozenania się, czy pisanie ich przez mnie ma jakikolwiek sens:)
Zbliżał się koniec sierpnia, Adam spacerował w pobliskim parku zastanawiając się co powinien zrobić ze swoim pewnym problemem, którym była pewna ognista pół Hiszpanka.  Nawet nie zauważył jak szybko minęły prawie dwa miesiące, bo od tego mniej więcej czasu myśli zaprzątała mu pewna śliczna rudowłosa lekarka.  Była dla niego kimś ważnym, nie umiał sobie wyobrazić dnia, w którym miał by choć raz jej nie zobaczyć. Spacerując alejami parku wrócił wspomnieniami do ich pierwszego spotkania.
  Od pierwszego dnia w Leśnej Górze dostrzegł w niej ten upór i charakterek, zawsze musiała postawić na swoim .Do pewnego czasu myślał, że jest idealną kandydatką do rywalizacji na sali operacyjnej i o względy pacjentów , ale z czasem zauważył, że na Sali operacyjnej ze wzajemnością uzupełniają się swoją wiedzę, umiejętnościami i opanowaniem. Tworzyli świetny zespół, nie umiał z nikim innym tak dobrze operować jak z nią.
W chwili, gdy dowiedział się, że Andrzej się jej oświadczyły poczuł dziwne uczucie, którego do tej pory nie znał. Z tym problemem poszedł do swojej matki, pani Anny Krajewskiej, najważniejszej jak do tej pory kobiety w jego życiu, powiedział jej o swoich wątpliwościach. Matka powiedziała w tedy powiedziała mu, że to jest zwyczajna zazdrość i powinien powiedzieć jej o swoich odczuciach. Adam po tym co usłyszał, uważał, że matka przesadza. On przystojny Casanova, łamacz kobiecych serc zazdrosny o jakąś kobietę, ale teraz wiedział, że to nie była jakaś tam kobieta to była Wiktoria. W momencie, gdy pomyślał sobie, że Andrzej będzie ją kiedyś całował, dotykał, pieścił, mówił jej ? kocham cię? budziła się w nim pewna nienawiść do profesora, ale nie mógł nic poradzić. Powiedział, jej aby tego nie robiła, aby nie wychodziła za niego za mąż, ale w tedy go zwyczajnie zbyła.
Za parę dni jego matka poważnie zachorowała na zapalenie uchyłków, nie miał czasu zaprzątać sobie głowy Wiktorią i jej nie pewnymi zaręczynami. Bardzo martwił się o matkę, chciał powierzyć w ją jak najlepsze ręce i wtedy znów pomyślał o lekarce z ognistymi włosami. Była przecież najlepsza. Nie wiedział, czy się zgodzi, ale za namową Konicy poszedł spróbować, gdyby nie zapytał to by się nie dowiedział. Szukał jej po całym szpitalu, w lekarskim jej nie było, w grafiku nie miała wyznaczonego żadnego planowego zabiegu, dopiero od siostry oddziałowej dowiedział się, że przebywa w gabinecie u profesora Falkowicza. Znów poczuł to dziwne uczucie w środku, w chwili gdy wszedł do gabinetu zobaczył siedzącą Wiki na fotelu i Andrzeja, który się nad nią pochylał w celu złożenia pocałunku. Dostrzegł to, że w momencie gdy ją poprosił o chwilę rozmowy, Wiki się ucieszyła, że mogła się pozbyć natarczywego adoratora.
Po zakończonej operacji i uratowaniu życia jego matce przez Wiktorię kupił bukiet róż, chciał jej podziękować, spędzili w tedy z sobą mile 4 godziny śmiejąc się i rozmawiając o swoim dzieciństwie, planach, marzeniach i niepowodzeniach. Wyczuł w tedy, że Wiki jest nie tylko wspaniałym chirurgiem, ale i człowiekiem, z którym można o wszystkim porozmawiać.  Na drugi dzień dowiedział się, że je adoptowany. Ona cały czas była przy nim, jakoś go wspierała, nawet wyznała mu, że sama na córkę, którą oddała na wychowanie rodzicom. Szczerze to w tedy Adam doznał szoku, nie spodziewał się takiego wyznania, musiała mu ufać skoro powiedziała mu Blance. A potem przyszły papiery z prokuratury w sprawie przesłuchania,  zachował się jak ostatni dureń oskarżając ją o to, że to ona doniosła na niego do prokuratury. Potem ją przepraszał, a ona mu wybaczyła. Tego też samego wieczoru dowiedział się od pijanego Andrzeja, że Wiki definitywnie odrzuciła jego oświadczyny. Z jednej strony było mu żal przyjaciela, ale z drugiej odczuwał pewną radość.
Przypomniał sobie jak bardzo mu zależało na tym, aby w tych nowych, legalnych badaniach klinicznych Wiki brała udział, albo tą swoją głupią nie pohamowaną radość kiedy zbywała Andrzeja. I potem nadszedł ten wypadek, jakiś psychopata oblał ją kwasem. W tedy Adam poznał ją od tej innej strony, była bezbronna, nie umiała sobie poradzić z tym co ją spotkało, a on cały czas był przy niej, wspierał ją i już w tedy zdawał sobie sprawę, że chce aby tak było zawsze. Zaczynał rozumieć, że naprawdę zależy mu na rudowłosej piękności, odczuwał jej wdzięczność, ale nie chciał się narzucać. Martwił się o nią, tym, że jak ognia unikała sal operacyjnych, zdecydowanie marnowała swój talent, ale na szczęście w tej kwestii to była już przeszłość, Wiktoria chodziła na terapię do Szymona Dryla, z początku poprosiła Adama aby poszedł z nią dwa razy, bo jej samej nie było stać na odwagę , ale z czasem się przełamywała, już nie siedziała tylko w papierach, coraz częściej widywał ją na izbie. Cieszył się, wiedział, że już niedługo staną razem za stołem operacyjnym.
Z rozmyśleń na temat dr Consalidy wyrwała go komórka przypominająca o tym, że nie długo wyczerpie się bateria. Wyjmując telefon z kieszeni spodni zobaczył że ma 6 nieodebranych połączeń od Wiki, która dzwoniła 3 h godziny temu.  Cholernie się przestraszył, szybko do niej oddzwonił, nie odbierała, włączała się poczta. Czym prędzej pobiegł do samochodu i z piskiem opon ruszył w stronę Leśnej Góry. Po 20 min jazdy dotarł przed szpital, bardzo był zdenerwowany, Wiki nada nie odbierała. Gdy wszedł do szpitala zapytał się w recepcji, gdzie może znaleźć lekarkę, dowiedział się, że zaraz powinna skończyć razem ze stażystką  operować pacjęta z tętniakiem, którego przywieźli z wypadku samochodowego.  I właśnie w tedy zaczęło do niego wszystko powoli docierać, Wiki dzwoniła do niego bo sama bała się operować, potrzebowała go, a jego nie było przy niej.  Miał właśnie wchodzić na blok i iść się myć, ale dostrzegł, że wychodzi z niego Klaudia, która asystowała Wiktorii , czyli operacji już się skończyła.  Czym prędzej podszedł do niej:
A: Jak operacji? Gdzie mogę znaleźć dr Consalidę? ? zapytał przejęty.
K: Pani doktor właśnie się przebiera, zaraz powinna wyjść, a operacja dobrze, pani doktor jest super, wiele się od niej można nauczyć, szkoda, że tak rzadko mogę z nią operować. ? gadała jak najęta. Była pod ogromnym wrażeniem dr  Consalidy, naprawdę była świetna i wiele się od niej uczyła.
Adam przeprosił Klaudię i wszedł na blok w celu poszukania Wiktorii, znalazł ją w przebieralni, siedziała i cichutko płakała. Nie wiedział co się dzieje, podobno zabieg się udał, podszedł do niej i ją przytulił. Ona odwzajemniła uścisk.
A: Wiki przepraszam, że nie odbierałem , naprawdę nie słyszałem. Przyjechałbym naprawdę, pomógłbym Ci. Czemu płaczesz podobno się wszystko udało? ? mówiąc to delikatnie złapał ją za podbródek i spojrzał w te piękne zielone oczy,
W: Tak bardzo się bałam, że go skrzywdzę. Ale się udało rozumiesz. A płaczę, bo przez taką głupotę już nigdy mogłam nie operować. Mogłam przestać robić to co kocham.  Gdy stałam ze skalpelem w ręku, nie było Ciebie, była tylko Klaudia wolna, poczułam że nie mogę zawieść tego człowieka, że przez mój lęk on może stracić życie, ale udało się rozumiesz. ? Dopiero teraz Adam zrozumiał, że łzy Wiki to były łzy szczęścia był również szczęśliwy, że udało jej się przełamać własnych lęk i strach.
A: Chodź. Dosyć już tego płakania. Jutro oboje mamy wolne. Zabieram Cię dziś w miasto, musisz się rozerwać i zapomnieć o tym wszystkim. ? powiedział Adam pomagając jej wstając i pociągając Wiki za sobą, w taki sposób, że gdy oboje stali ich twarze były bardzo blisko siebie, jedno czuło oddech drugiego na swoim policzku.
W: Nie wiem czy to jest najlepszy pomysł. ? jej serce biło jak oszalałe, od jakiegoś czasu w towarzystwie Adama czuła się bezpiecznie. Zależało jej na nim, ale bała się tego uczucia. A teraz od jakiś pięciu minut stali naprzeciw siebie i patrzyli sobie w oczy. W tych jego brązowych oczach dostrzegła te iskierki, które  wzbudzały w niej szybsze bicie serca.
A: To jest zdecydowanie dobry pomysł. ? przyciągnął ją do siebie delikatnie muskając jej usta, które miały na sobie smak malinowej pomadki. Wiktoria oddała mu pocałunek, który z każdą chwilą był coraz bardziej namiętny, wykazywał tęsknotę jednego za drugim. W chwili gdy się od siebie oderwali jeszcze raz spojrzeli sobie w oczy. Nic nie mówiąc, bo słowa w tej chwili były zbędne, Adam pomógł zapiąć Wiktorii guziki od jej uniformu, wziął ją za rękę i powolnym krokiem wyszli z boku operacyjnego.  Odprowadził ją do pokoju lekarskiego, Wiki miała jeszcze godzinę dyżuru.
A: Jak zdasz dyżur, szybko przychodź do hotelu zabieram Cię potem do klubu, wytańczysz się, zabawisz. ?żegnając się z Wiki dał jej buziaka w policzek.
W: No dobrze, skoro nie mam innego wyjścia. ? powiedziała Wiktoria udając zrezygnowaną. Posłała Adamowi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. W chwili gdy wyszedł ze szpitala, a ona weszła do lekarskiego miała czas aby przemyśleć to co się wydarzyło się niespełna 10 minut temu. Całowała się z Adamem Krajewskim, który zaprosił ją potem na nocy wypad na dyskotekę. Z jednej strony Wiktoria cieszyła się z takiego obrotu sprawy, gdyż zależało jej na Krajewskim, jemu jak widać na niej też. Nie mogła doczekać się już wieczoru w jego towarzystwie.
Miśkuśka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 1.218


AFROMENTAL O.N.A. DŻEM

16 grudnia 2013 r., godz. 15:03

super opowiadanie pięknie piszesz mam nadzieję na ciąg dalszy

"Nienawidzą mnie, nienawidzę ich
Chcą dojebać mi ja dojebie im,
Mówią masz być złą, więc myślę jestem zła.."

"Dzisiaj protestuję,
Bo mnie nikt tu nie szanuje.
Dzisiaj protestuję,
Bo każdy czepia się..."
ejdzita49
Forumowicz
**
Wiadomości: 43

16 grudnia 2013 r., godz. 15:21

Bardzo fajne, nadaje się nie dłuższe opowiadanie a nie tylko miniaturkę, więc mam nadzieję że pociągniesz je dalej:)

"Noc przynosi ciemność, a ciemność sny..."
Kasia :)
Weteran forum
*****
Wiadomości: 6.820


16 grudnia 2013 r., godz. 15:53

Podoba mi się Uśmiech Chyba pierwsze opo o Adwi które mi się naprawdę podoba Uśmiech Zakładaj oddzielny wątek i pisz Uśmiech

Bardzo lubię i cenię Katarzynę Dąbrowską Uśmiech
Lena CzH
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 110


16 grudnia 2013 r., godz. 16:09

Świetne opko. Na prawdę powinnaś założyć własny wątek i pisać:) Napisz coś jeszcze:)

"Kogo nasza miłość obchodzi?"
" -Ryszard jestem.
  - Ta, a na nazwisko to pewnie Dratewka."
DeathMelody
Forumowicz
**
Wiadomości: 22


Spadam, powoli spadam... <3

16 grudnia 2013 r., godz. 16:27

Boskie *_* Masz talent i wykorzystaj go. Czekam na nowy wątek z opowiadaniami twojego autorstwa ;-)

Muzyka jest niedyskretną powiernicą: zdradza najtajniejsze myśli...
Niebiesko-oka
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 124

16 grudnia 2013 r., godz. 16:38

Podoba mi się Uśmiech Chyba pierwsze opo o Adwi które mi się naprawdę podoba Uśmiech Zakładaj oddzielny wątek i pisz Uśmiech

za duzo jest watkow adwi, a wiadomo ze i tak nic z tego nie bedzie.
olson95
Forumowicz
**
Wiadomości: 48

16 grudnia 2013 r., godz. 16:45

Cieszę się, że Wam się podoba.Uśmiech Postaram się dodać dziś między 20, a 21 kontynuację tego opowiadania, jeśli nadal będzie Wam się podobać to założę własny wątek z jego następnymi częściami.Uśmiech
Pozdrawiam:*
Strony: [1] 2 3 ... 5   Do góry
Zaloguj się
//