Wątek Wątek: "karykaturki"- śmieszne opo bez pokrycia.
#calineczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 2.819


Jeszcze się spotkamy...

22 grudnia 2016 r., godz. 22:51

Z dedykiem dla Luizki i Natalki Mrugnięcie
- Szmidt, Orlicz, Puchała, do mnie! - Michał przed chwilą odebrał swój służbowy telefon. Był 23 grudnia. Właśnie wezwał ich zastępca komendanta. Komendant wyjechał na Florydę do rodziny na święta. Tymczasowo przyjechał jakiś zgrzybiały, wredny facet. Nienawidził większości policjantów, w ogóle nie wiadomo za co. Najlepsze jest to że przez 30 lat służył w wojsku i dla niego w policji planują ,,inne zasady". - Jeszcze mała wycieczka do gabinetu - mruknął Michał i wszyscy poszli do gabinetu komendanta.
- O jesteście - zmarszczył czoło. - Cofnijcie się proszę o trzy kroki, uchylcie drzwi i zobaczcie co na nich jest.
Na drzwiach od gabinetu dały się widzieć zielono czerwone plamy, które po dłuższym wpatrzeniu przypominały zarysy choinki i czapki świętego Mikołaja i starty napis ,,Wesołych Świąt". To było wczoraj, kiedy postanowili narysować dla niego rysunek swiąteczny markerami to tablic. Powiesili go na drzwiach, ale on go zerwał. Tusz przebił i na drzwiach teraz zostały kolorowe plamy.
- Cóż... - przetarł okulary - Chyba należy się jakaś kara...
Zapanowała cisza.
- Więc... Wszyscy trzej zostajecie jutro na sprzątanie komendy.
- Ale jutro jest...
- Wiem, Wigilia.
- Ale proszę pana - Rysiek nagle się rozpłakał. - Ale ja mam żonę, dzieci... ja...
- Ciebie to się nie tyczy, Puchała - odparł zimno. - Jak znam życie, to poszedłeś za ich namową. - wskazał na Lucynę i Michała. - Widzimy się jutro. I nie zapomnijcie, żeby naprawić te półkę, ktora się u was obluzowała!
Tego dnia wszyscy rozstali się w ponurych nastrojach

********************************
Lucyna obudziła się 24 grudnia. Przypomniała sobie zaraz, gdzie się wybiera. Ze smutkiem opuściła łóżko.
Co jak co, ale nikt nie miał takiego pecha jak Lucyna.
Lucyna ma komodę, gdzie jest mnóstwo małych szufladek. W jednej z nich trzymała staniki. Tego ranka zauważyła że wszystkie są jakieś brudne i dziwnie zakurzone. Wrzuciła je bez namysłu do pralki, wiedząc że za godzinę będzie mogła już jakiś założyć. Lucy zdążyła już sobie zrobić śniadanie, a pralka chodziła normalnie. Jednak po kwadransie coś trzasnęło, chrupnęło, jęknęło i maszyna przestała chodzić.
Lucyna przerażona obdzwoniła wszystkich mechaników, ale dzisiaj jest Wigilia i wszystko pozamykane! Lucyna załamana rzuciła się na łóżko. Co ona założy? Zaczęła nerwowo przetrząsać szafę, w końcu znalazła czarną reklamówkę. Wyjęła z niej to. To, co dostała rok temu w czasie promocji i odłożyła głęboko do szafy. Był to czarny biustonosz. Raczej nie nadawał się do codziennego użytku. Ledwo zasłaniał sutki, był cienki i skąpy. Zdecydowała jednak, że w ostateczności go włoży. Trudno. Na to jeszcze założyła obcisły podkoszulek i sprane jeansy. Kiedy nadszedł wieczór poszła na komendę.
Michał już tam był. Miał na sobie szarą koszulke i też sprane jeansy. Podzielili się pracą. Sprzątali hol, poczekalnie, recepcję, aż dotarli do swojego biura.
Lucyna wzięła zmiotkę i szufelkę i zaczęła wycierać okruszki spod biurka Rysia. Uklękła i pochyliła się, a ponieważ miała na sobie obcisłe ubranie, Michał zauważył znaczną część jej piersi. Wstrzymał oddech i zaniemówił. Po chwili Lucyna wstała i bluzka jej się obsunęła ukazując jej pół stanika. Michała zatkało. Kobieta wstała i poprawiła swoje ubranie, a następnie spojrzała na Michała, który szybko się odwrócił.
Po chwili skończyli sprzątać ich biuro, a Michał wziął na siebie naprawę obluzowanej półki. Poprosił Lucynę, żeby podawała mu narzędzia ze skrzynki. Naprawa szła sprawnie.
- Lucynka, podaj mi dwa gwozdzie. - Michał wyciągnął rękę w stronę Lucy, która zaczęła szukać w narzędziach gwozdzi.
- Poczekaj, mam - mruknęła i zrobiła jeden krok w przód. Michał myślał, że ściska gwozdzie, ale zamiast tego niechcący mocno ścisnął jedną pierś Lucyny. Michał puścił półkę i wolno obrócił się w stronę kobiety. Jej wypadły z rąk gwozdzie. Michał wolno ją puścił.
- Lucynka - wyjąkał - ja... ja przepraszam, bo...
- Nie masz za co - szepnęła podkomisarz i delikatnie pocałowała Michała. Mężczyzna przyciągnął ją do siebie i zamienił ich pocałunek na bardziej namiętny. Michał zaczął rozpinać jej spodnie.
- Ale Michal, jesteśmy... - Lucyna z trudem łapała oddech.
- Ci... przecież nikogo tu nie ma... - Michał ją znowu pocałował i zrzucił jej spodnie, a po chwili jego również wylądowały na podłodze. Lucyna ściągnęła jego koszulkę, a Michał zaczął zdejmować ramiączka jej bluzki. Kobieta chwilowo zapomniała co ma pod spodem.
- Lucynka - wydyszał Michał - co ty masz na...
- Długa historia. - odpowiedziała Lucyna. Komisarz pozbawił ją bielizny, a Lucy pociągnęła w dół jego majtki. Michał posadził Lucynę na blacie i zaczął całować jej dekolt i szyję. Zszedł trochę niżej i zaczął ssać jej obie piersi. Lucyna uklękła i zaczęła ssać jego męskość, a Michał podniósł ją i wszedł w nią od tylu, a  Lucyna krzyknęła. Komisarz wziął ją na ręce i składając czułe pocałunki na jej ciele, przeniósł ją na kanapę. Tam przesunął ręką po jej udzie i delikatnie rozchylił jej nogi. Wszedł w nią powoli i zdecydowanie, a podkomisarz objęła go nogami i wpiła palce w jego plecy. Michał po chwili padł obok niej, a Lucyna usiadła na nim i zaczęła poruszać biodrami. Michał pochylił ją do siebie i zaczął ssać jej piersi. Po chwili krzyknął. Para poddawała się miłosnym uniesieniom przez całą noc.
Niestety zapomnieli, że zastępca miał skontrolować ich pracę o pierwszej w nocy...
Wszedł piętnaście minut wcześniej. Od razu, kiedy na podłodze zobaczył ścieżkę z porzuconych ubrań, wiedział co się święci.
W tym samym czasie Michał posadził Lucynę na swoich kolanach przodem do siebie. Lucyna zaczęła szybko poruszać biodrami, a komisarz całował jej usta, a drugą dłonią pieścił jej piersi.
- Podkomisarz Lucyna Szmidt i komisarz Michał Orlicz - on dumnie wszedł na komendę, a przerażona para oderwała się od siebie. - Chyba mieliśmy sprzątać, prawda?
- Panie komendancie, bo my... - Michał i Lucyna w pół minuty byli ubrani.
- Proszę się nie tłumaczyć.
- Przepraszamy.
- Ja wam zaraz wlepię taką karę, że... - zaczął nerwowo pstrykać palcami, próbując coś wymyślić.
Tymczasem od strony drzwi dało się słyszeć głośny huk.
- Ho, ho, ho! - do biura wparował jakiś mężczyzna przebrany za świętego Mikołaja.
- Co to ma znaczyć? Prosze stąd wyjść! - zaczął się denerwować zastępca.
- Panie Wroński, już pan mi nie jest potrzebny - mikołaj poklepał go po plecach, a tymczasem zdjął brodę i czapkę, pod którą ukazał się... ich komendant!
- Do widzenia panie Wroński i życzę wesołych świąt - komendnat odprawił Wrońskiego do drzwi.
- Myśleliśmy, że jest pan na urlopie u rodziny. - powiedziała Lucyna.
- Ech, długa historia... - westchnął komendant.
- Mamy całą noc, niech pan opowie - poprosił Michał - Szczególnie, że mamy tu jeszcze jedną długą historię. - Michał spojrzał na Lucynę i objął ją ramieniem.

badziew Co?Co?Co?Co?Co?Co? chyba jest beznadziejnie skoro Asia i Agnieszka nie czytają Płacz Płacz Płacz Płacz

,, - Zrobić ci herbaty?
   - Spotkaj się ze mną... jak to się skończy..."


,, Ta policjantka będzie moją żoną. Kocham ją i będę miał z nią dzieci. Pomóż mi ją znaleźć, proszę"
ODETTA
Weteran forum
*****
Wiadomości: 6.534


Straciłam cię wtedy kiedy Ty...

22 grudnia 2016 r., godz. 23:15

Jakie fajne Duży uśmiech
Super opo i dzięki z dedyk Język

A moja miłość ma siłę
Jak wicher i sztorm
Jak słońca krąg ma blask
To mój ocean nadziei
I droga wśród gwiazd
Nie zniszczy jej ogień i czas
littlebluebird
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 189


24 grudnia 2016 r., godz. 19:34

Czytają, czytają! Po prostu porwał mnie wir świąt  Język Jest super  Mrugnięcie
Wesołych Świąt!
#calineczka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 2.819


Jeszcze się spotkamy...

25 grudnia 2016 r., godz. 00:47

Dzięki
Nie miałam pomysły nigdzie na next więc postanowiłam wymyślić coś świątecznego

,, - Zrobić ci herbaty?
   - Spotkaj się ze mną... jak to się skończy..."


,, Ta policjantka będzie moją żoną. Kocham ją i będę miał z nią dzieci. Pomóż mi ją znaleźć, proszę"
Renia96
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 129


"Zrób koledze portrecik jak plażuje"

5 maja 2017 r., godz. 18:51

Z dedykiem dla Luizki i Natalki Mrugnięcie
- Szmidt, Orlicz, Puchała, do mnie! - Michał przed chwilą odebrał swój służbowy telefon. Był 23 grudnia. Właśnie wezwał ich zastępca komendanta. Komendant wyjechał na Florydę do rodziny na święta. Tymczasowo przyjechał jakiś zgrzybiały, wredny facet. Nienawidził większości policjantów, w ogóle nie wiadomo za co. Najlepsze jest to że przez 30 lat służył w wojsku i dla niego w policji planują ,,inne zasady". - Jeszcze mała wycieczka do gabinetu - mruknął Michał i wszyscy poszli do gabinetu komendanta.
- O jesteście - zmarszczył czoło. - Cofnijcie się proszę o trzy kroki, uchylcie drzwi i zobaczcie co na nich jest.
Na drzwiach od gabinetu dały się widzieć zielono czerwone plamy, które po dłuższym wpatrzeniu przypominały zarysy choinki i czapki świętego Mikołaja i starty napis ,,Wesołych Świąt". To było wczoraj, kiedy postanowili narysować dla niego rysunek swiąteczny markerami to tablic. Powiesili go na drzwiach, ale on go zerwał. Tusz przebił i na drzwiach teraz zostały kolorowe plamy.
- Cóż... - przetarł okulary - Chyba należy się jakaś kara...
Zapanowała cisza.
- Więc... Wszyscy trzej zostajecie jutro na sprzątanie komendy.
- Ale jutro jest...
- Wiem, Wigilia.
- Ale proszę pana - Rysiek nagle się rozpłakał. - Ale ja mam żonę, dzieci... ja...
- Ciebie to się nie tyczy, Puchała - odparł zimno. - Jak znam życie, to poszedłeś za ich namową. - wskazał na Lucynę i Michała. - Widzimy się jutro. I nie zapomnijcie, żeby naprawić te półkę, ktora się u was obluzowała!
Tego dnia wszyscy rozstali się w ponurych nastrojach

********************************
Lucyna obudziła się 24 grudnia. Przypomniała sobie zaraz, gdzie się wybiera. Ze smutkiem opuściła łóżko.
Co jak co, ale nikt nie miał takiego pecha jak Lucyna.
Lucyna ma komodę, gdzie jest mnóstwo małych szufladek. W jednej z nich trzymała staniki. Tego ranka zauważyła że wszystkie są jakieś brudne i dziwnie zakurzone. Wrzuciła je bez namysłu do pralki, wiedząc że za godzinę będzie mogła już jakiś założyć. Lucy zdążyła już sobie zrobić śniadanie, a pralka chodziła normalnie. Jednak po kwadransie coś trzasnęło, chrupnęło, jęknęło i maszyna przestała chodzić.
Lucyna przerażona obdzwoniła wszystkich mechaników, ale dzisiaj jest Wigilia i wszystko pozamykane! Lucyna załamana rzuciła się na łóżko. Co ona założy? Zaczęła nerwowo przetrząsać szafę, w końcu znalazła czarną reklamówkę. Wyjęła z niej to. To, co dostała rok temu w czasie promocji i odłożyła głęboko do szafy. Był to czarny biustonosz. Raczej nie nadawał się do codziennego użytku. Ledwo zasłaniał sutki, był cienki i skąpy. Zdecydowała jednak, że w ostateczności go włoży. Trudno. Na to jeszcze założyła obcisły podkoszulek i sprane jeansy. Kiedy nadszedł wieczór poszła na komendę.
Michał już tam był. Miał na sobie szarą koszulke i też sprane jeansy. Podzielili się pracą. Sprzątali hol, poczekalnie, recepcję, aż dotarli do swojego biura.
Lucyna wzięła zmiotkę i szufelkę i zaczęła wycierać okruszki spod biurka Rysia. Uklękła i pochyliła się, a ponieważ miała na sobie obcisłe ubranie, Michał zauważył znaczną część jej piersi. Wstrzymał oddech i zaniemówił. Po chwili Lucyna wstała i bluzka jej się obsunęła ukazując jej pół stanika. Michała zatkało. Kobieta wstała i poprawiła swoje ubranie, a następnie spojrzała na Michała, który szybko się odwrócił.
Po chwili skończyli sprzątać ich biuro, a Michał wziął na siebie naprawę obluzowanej półki. Poprosił Lucynę, żeby podawała mu narzędzia ze skrzynki. Naprawa szła sprawnie.
- Lucynka, podaj mi dwa gwozdzie. - Michał wyciągnął rękę w stronę Lucy, która zaczęła szukać w narzędziach gwozdzi.
- Poczekaj, mam - mruknęła i zrobiła jeden krok w przód. Michał myślał, że ściska gwozdzie, ale zamiast tego niechcący mocno ścisnął jedną pierś Lucyny. Michał puścił półkę i wolno obrócił się w stronę kobiety. Jej wypadły z rąk gwozdzie. Michał wolno ją puścił.
- Lucynka - wyjąkał - ja... ja przepraszam, bo...
- Nie masz za co - szepnęła podkomisarz i delikatnie pocałowała Michała. Mężczyzna przyciągnął ją do siebie i zamienił ich pocałunek na bardziej namiętny. Michał zaczął rozpinać jej spodnie.
- Ale Michal, jesteśmy... - Lucyna z trudem łapała oddech.
- Ci... przecież nikogo tu nie ma... - Michał ją znowu pocałował i zrzucił jej spodnie, a po chwili jego również wylądowały na podłodze. Lucyna ściągnęła jego koszulkę, a Michał zaczął zdejmować ramiączka jej bluzki. Kobieta chwilowo zapomniała co ma pod spodem.
- Lucynka - wydyszał Michał - co ty masz na...
- Długa historia. - odpowiedziała Lucyna. Komisarz pozbawił ją bielizny, a Lucy pociągnęła w dół jego majtki. Michał posadził Lucynę na blacie i zaczął całować jej dekolt i szyję. Zszedł trochę niżej i zaczął ssać jej obie piersi. Lucyna uklękła i zaczęła ssać jego męskość, a Michał podniósł ją i wszedł w nią od tylu, a  Lucyna krzyknęła. Komisarz wziął ją na ręce i składając czułe pocałunki na jej ciele, przeniósł ją na kanapę. Tam przesunął ręką po jej udzie i delikatnie rozchylił jej nogi. Wszedł w nią powoli i zdecydowanie, a podkomisarz objęła go nogami i wpiła palce w jego plecy. Michał po chwili padł obok niej, a Lucyna usiadła na nim i zaczęła poruszać biodrami. Michał pochylił ją do siebie i zaczął ssać jej piersi. Po chwili krzyknął. Para poddawała się miłosnym uniesieniom przez całą noc.
Niestety zapomnieli, że zastępca miał skontrolować ich pracę o pierwszej w nocy...
Wszedł piętnaście minut wcześniej. Od razu, kiedy na podłodze zobaczył ścieżkę z porzuconych ubrań, wiedział co się święci.
W tym samym czasie Michał posadził Lucynę na swoich kolanach przodem do siebie. Lucyna zaczęła szybko poruszać biodrami, a komisarz całował jej usta, a drugą dłonią pieścił jej piersi.
- Podkomisarz Lucyna Szmidt i komisarz Michał Orlicz - on dumnie wszedł na komendę, a przerażona para oderwała się od siebie. - Chyba mieliśmy sprzątać, prawda?
- Panie komendancie, bo my... - Michał i Lucyna w pół minuty byli ubrani.
- Proszę się nie tłumaczyć.
- Przepraszamy.
- Ja wam zaraz wlepię taką karę, że... - zaczął nerwowo pstrykać palcami, próbując coś wymyślić.
Tymczasem od strony drzwi dało się słyszeć głośny huk.
- Ho, ho, ho! - do biura wparował jakiś mężczyzna przebrany za świętego Mikołaja.
- Co to ma znaczyć? Prosze stąd wyjść! - zaczął się denerwować zastępca.
- Panie Wroński, już pan mi nie jest potrzebny - mikołaj poklepał go po plecach, a tymczasem zdjął brodę i czapkę, pod którą ukazał się... ich komendant!
- Do widzenia panie Wroński i życzę wesołych świąt - komendnat odprawił Wrońskiego do drzwi.
- Myśleliśmy, że jest pan na urlopie u rodziny. - powiedziała Lucyna.
- Ech, długa historia... - westchnął komendant.
- Mamy całą noc, niech pan opowie - poprosił Michał - Szczególnie, że mamy tu jeszcze jedną długą historię. - Michał spojrzał na Lucynę i objął ją ramieniem.

badziew Co?Co?Co?Co?Co?Co? chyba jest beznadziejnie skoro Asia i Agnieszka nie czytają Płacz Płacz Płacz Płacz

ja czytam fajne

Wiesz co to jest samotność? Samotność to jest wtedy, kiedy wychodzisz z roboty i jest ci wszystko jedno, w którą stronę pójdziesz. Czy w prawo, czy w lewo... I i tak trafisz do pustego mieszkania.
Strony: 1 ... 111 112 [113]   Do góry
Zaloguj się
//