Wątek Wątek: Wiki i Falkowicz (krótkie opowiadanie)
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

31 sierpnia 2013 r., godz. 21:10

Dwa tygodnie później Wiktoria mogła wyjść ze szpitala,Andrzej pracował normalnie w szpitalu,a w każdej wolnej chwili odwiedzał swoją ukochaną,aż wreszcie nadszedł dzień,w którym mógł odebrać ICH ze szpitala.
-Gotowa?
-Już myślałam,że ten dzień nigdy nie nadejdzie.
W tym momencie do sali weszła Hana z wypisem.
-Chciałam spytać czy nasza mamusia wie,ze musi leżeć i się nie przemęczać aż do porodu?Śmiała się mówiąc Hana.
-Tak jest pani doktor,w końcu mieszkam pod jednym dachem z lekarzem.
-To świetnie,ja mam nadzieję,że profesor o Was zadba,mam racje?
-Oczywiście.
-Hana chciałabym Ci podziękować za to co dla mnie zrobiłaś,gdyby nie ty to...
-Wiktoria nie wolno Ci myśleć w ten sposób,teraz zero stresu i wierze,że wszystko będzie dobrze.
Teraz Wiktoria wstała i podeszła do Hany aby ją przytulić.
-Już dobrze...
Ich rozmowę przerwał telefon Falkowicza,on wyszedł z sali aby spokojnie porozmawiać
-Witam,tak to świetnie zaraz wyjeżdżamy.
-......................................................
-Rozumiem,dziękuję jeszcze raz za tak szybkie wykonanie.


W tym samym czasie w sali Wiktorii.
-Ale on Cię kocha.
-Tak to prawda,ale ty chyba też nie masz na co narzekać,co z Piotrem?
-Układa si.e nam,a nawet wziął przykład z profesora i się mi oświadczył.
-Nie wierzę,pokaż?
Hana wyciągnęła przed nią prawą dłoń,a rudowłosa lekarka zobaczyła na palcu piękny pierścionek z brylantem.
-Nie wiedziałam,że z Gawryły taki romantyk.
-Wyobraź sobie,że ja też nie.
Do sali wszedł Falkowicz.
-Kto to dzwonił?
-A,to to pomyłka...Speszył się profesor
-Pomyłka,chyba coś kręcisz...Andrzej...
-Wszystkiego się dowiesz w domu?
-No dobrze,w takim razie jeszcze raz dziękuję Ci Hana i do zobaczenia.
-Poczekajcie jeszcze sekundkę,bo ja mam coś dla was,tylko muszę to przynieść.
-No,dobrze to czekamy.Powiedział Falkowicz.
Hana wyszła z sali Wiktorii i niemal pobiegł do swojego gabinetu po zaproszenie na ślub,po drodze zabrała ze sobą Piotra i razem udali się do narzeczonych.
-Dzień dobry,powiedział Gawryło.
-Cześć.Odpowiedzieli zgodnie Falkowicz i Wiki.
-Posłuchajcie mamy dla was tu takie małe zaproszenie na nasz...ślub.
-O...Wiki aż zaniemówiła.
Andrzej przyjął zaproszenie i pogratulował parze,z nim zrobiła to samo Wiki.
-Na pewno będziemy,to jak dobrze przeczytałem w sobotę?
-Tak,liczymy na to,ze będziecie.Powiedział Piotr.
-Tak,naturalnie jak moglibyśmy przegapić taki ślub.Powiedziała Wiki.
-Dobrze ,my będziemy już lecieć.
Wyszli ze szpitala w objęciach zakochani i bardzo szczęśliwi ,wsiedli do samochodu i odjechali w stronę domu.

Po wejściu do środka,Andrzej poprowadził Wiki wprost do pewnego pokoju.
-Andrzej,a gdzie ty mnie ciągniesz?
-Chciałbym Ci coś pokazać,zamknij oczy.
-Ale...
-No proszę zamknij...
-No dobrze.
Wreszcie doszli do pokoju przygotowanego specjalnie dla malutkiej Zosi.
-Mogę już otworzyć?
-Tak.
-O Boże,to jest...
-Tak kochanie to jest pokój nasze malutkiej Zosi. Przybliżył się do niej i zaczął gładzić jej brzuch.
-Andrzej,ale kiedy ty to zrobiłeś jak ciągle byłeś przy mnie?
-Kochanie ja mam pewne sposoby,a i nie zapominaj,że jestem wyjątkowy.
-Dziękuje.Pocałował go w policzek.
-Podoba Ci się ?
-Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć,jest idealny?Ale poczekaj ten telefon w szpitalu,to od...
-Tak dzwoniła ekipa,żeby powiedzieć,że skoczyli.
-Jetem taka dumna,że mam przy sobie takiego meżczyne.
-Wiesz, przez moment bałem się,że Ci się nie spodoba.
-Jest piękny:http://www.homplex.pl/aranzacje/pokojow-dzieciecych/aranzacja-pokoj-dzieciecy-klasyczny-biel-elegancko-braz-roz-przytulnie-1008555.htm.
-To może teraz pójdziesz się położyć,a ja zrobię kolacje?
-Skoro pan doktor nalega,ale za chwilę chce jeszcze rozejrzeć się po pokoju.
-Dobrze, ucałował ją w policzek i poszedł szykować kolacje .




kasia323
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 591

31 sierpnia 2013 r., godz. 21:28

dawaj nexta!!
Barry
Weteran forum
*****
Wiadomości: 1.053


1 września 2013 r., godz. 07:25

kiedy next?

,,Człowiek umiera już w chwili narodzin'' B. Nelson
muszelka30
Gość
1 września 2013 r., godz. 09:21

MAM jedno pytanie ,czemu Zosia odrazu, kojarzy mi się z Burską:)?
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

1 września 2013 r., godz. 10:17

Nie wiem,ale to imię,które wymyśliłam na poczekaniu.
lekturka
Weteran forum
*****
Wiadomości: 1.717

No, naturalnie :D

1 września 2013 r., godz. 10:47

Zosia bardzo ładnie  Uśmiech. Pisz dalej  Uśmiech

"- Nie... nigdy !" "Kochajmy się, ale tak z osobna" Chichot
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

20 września 2013 r., godz. 21:16

Przepraszam,że tak długo nie pisałam ale mam teraz dużo pracy,dziś postanowiłam dodać kolejne opo,ale kiedy pojawi się następne tego nie jestem w stanie powiedzieć.Nie przedłużając...

Kilka dni później,sobota,godzina 7.Wiktoria przygotowuje Andrzejowi koszulę na ślub Hany i Piotra.Falkowicz odsypia nockę,którą spędził w szpitalu.Ruda prasuje ubranie nagle dzwoni do niej Hana...
-Halo?
-.....
-Nie nie przeszkadzasz,a co się stało,że masz tak poważny głos,chyba nie masz wątpliwości czy wyjść za Piotrka?
-.....
-Ale...Hana ja nie wiem czy Andrzej się zgodzi,a tak właściwie to skąd ta nagła zmiana planów?
-.....
-No,dobrze Hana postaram się go przekonać.
-.....
-W takim razie do zobaczenia.
Kilka minut później Wiktoria udała się z gorącym napojem do sypialni,ponieważ musiała poważnie porozmawiać z Andrzejem.
-Kochanie,wstawaj...
-mmm...Mruczał Falkowicz
-Andrzej dzwoniła do mnie przed chwilą Hana i chce żebyśmy byli świadkami na ich ślubie,ponieważ Latoszkowie nie mogą.
-Co?Po tych słowach profesor od razu otworzył oczy.
-Co,co.A,jak myślisz jak powinnam zareagować,powiedzieć pannie młodej,że nie będziemy świadkami?
-Zgodziłaś się,nie pytając mnie o zgodę?
-Wiedziałam,ze i tak byś się nie zgodził.
-Jak zwykle podejmujesz za mnie wszystkie decyzję,jesteś uparta jak osioł.
-Andrzej co w Ciebie dziś wstąpiło?
-Wiesz co nie mam ochoty teraz z tobą rozmawiać,idę pobiegać.
-Jak ty do mnie mówisz,Andrzej wróć.
-Porozmawiamy później.
-Na dole,a salonie wisi w Twoja koszula na ślub,no chyba,że zmieniłeś zdanie i nie pójdziesz na niego tylko dlatego,że masz być świadkiem.
-Powiem Ci coś:Na przyszłość nie podejmuj za mnie żadnych decyzji,jeżeli już chcesz coś potwierdzić to po prostu zapytaj.
-Wiesz co mam gdzieś to co mówisz,jak chcesz to idź sobie biegać w cho..rę jasną,a nie wyżywasz się na mnie od samego rana.
-Masz rację,ja idę pobiegać,a potem...
-A potem to sobie szam pojedziesz na ten ślub,bo ja nie mam zamiaru Cię o nic prosić czy konsultować każdą decyzję.
-Wiktoria ochłoń.
-Może to ty powinieneś się uspokoić?
-Właśnie to robię.Wziął bluzę i spodnie,poszedł się przebrać,a później wyszedł trzaskając drzwiami.
Wiktoria po ostrej kłótni zeszła na dół,zaparzyła sobie melisę i wyszła na taras.W tym czasie zadzwonił do niej telefon:
-No cześć Agatka,co tam?
-...........
-Ale jak to?
-..........
-Aha,to już rozumiem dlaczego Hana nie ma świadków na śłub.
-.........
-Ale Agata nie możesz się ciągle obwiniać i pokutować,teraz czas na pokutę dla Witka,a ty dziewczyno weź się w garść.
-........
-Nie,przestań ty mi nigdy nie przeszkadzasz.
-.......
-Nie ma go i nie chcę wiedzieć gdzie jest.
-......
-Agatka nie gniewaj się ale nie chce mi się o tym gadać,zresztą to nie jest rozmowa na telefon.
-......
-Dobrze to w takim razie pa,pa.
Wiki w dalszym ciągu przygotowywała się na ślub,dochodziła już 12,a Falkowicz jeszcze nie wrócił do domu,zaczynała się trochę o niego martwić,postanowiła zadzwonić.
-Dzień dobry tu Andrzej Falkowicz nie mogę teraz rozmawiać, proszę nagraj wiadomość.
Wiktoria nagrywała się już wiele razy,ale to nie przynosiło skutku,wreszcie postanowiła dłużej nie czekać i poszła się przebierać.

W tym czasie Falkowicz wracał biegając do domu,podczas spaceru zdał sobie sprawę,że trochę za ostro zareagował i za mocno nakrzyczał na Wiki, która i tak nie powinna się teraz denerwować.Po 5 minutach był już w domu.
Wszedł do środka,zawołał Wiki,ale w środku nikt mu nie odpowiedział, przestraszył się,że może dalej coś niedobrego przytrafiło się Wiki.Pobiegł na górę po schodach,wbiegł do sypialni i zastał tam swoją kobietę śpiącą na łóżku,postanowił jej nie budzić wiec delikatnie wymknął się z sypialni i poszedł do łazienki,aby móc  przygotować się na ślub

Około godziny 12:50 Wiktoria się obudziła i od razu zerwała się na równe nogi,weszła do łazienki gdzie również przygotowała się ostatecznie na tą podniosłą uroczystość,nie wiedziała,że Falkowicz czekał na nią w salonie.
Kiedy wyszła z łazienki i zeszła na dół jej oczom ukazał się przystojny mężczyzna w średnim wieku,ubrany w idealnie skrojony garnitur pełen elegancji i klasy.
-Kochanie wyglądasz po prostu olśniewająco.
-Teraz to kochanie,skąd tak nagle zmienił Ci się humor?
-Ojej przepraszam, zachowałem się jak ****,wiem,że nie powinienem Cię denerwować,ale proszę Cię wybacz mi? Rozbił maślane oczy i urzekł Wiktorię swoim oczyma.
-Dobrze,ale pod jednym warunkiem będziemy świadkami.
-Dla Ciebie wszystko kochanie.A,powiedz mi jeszcze jak czuje się nasza Zosia?
-Teraz już dobrze.
-Co to znaczy teraz,to znaczy,że wcześniej źle się czułaś?
-Po tym jak mnie rano potraktowałeś trudno abym mogła czuć się dobrze.
-Przepraszam,baran ze mnie.Jestem lekarzem,a naraziłem Cię na niepotrzebny stres.
-Nie rozmawiajmy o tym.Podeszła do niego i pocałowała w usta.
Jako,że byli już gotowi.Ona w pięknej małej czarnej,a on w idealnie dopasowanym garniturze prezentowali się jak dobre małżeństwo.Wsiedli do auta i odjechali bardzo szybko w stronę Urzędu Stanu Cywilnego.


 
Angeles
Weteran forum
*****
Wiadomości: 2.620


20 września 2013 r., godz. 21:20

Przepraszam,że tak długo nie pisałam ale mam teraz dużo pracy,dziś postanowiłam dodać kolejne opo,ale kiedy pojawi się następne tego nie jestem w stanie powiedzieć.Nie przedłużając...

Kilka dni później,sobota,godzina 7.Wiktoria przygotowuje Andrzejowi koszulę na ślub Hany i Piotra.Falkowicz odsypia nockę,którą spędził w szpitalu.
 
Długie to opo
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

20 września 2013 r., godz. 22:03

Teraz dodałam w całości,przepraszam za tamten błąd.
Barry
Weteran forum
*****
Wiadomości: 1.053


21 września 2013 r., godz. 07:42

Uśmiech
kiedy next?

,,Człowiek umiera już w chwili narodzin'' B. Nelson
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

27 września 2013 r., godz. 18:56

Około godziny 14 dotarli do pałacu ślubów,byli ostatni i omal się nie spóźnili.Na palcu czekali na nich nowożeńcy,Falkowicz i Wiki w pośpiechu wyszli z auta i udali się do gości.
-Cześć Wam,przepraszamy,że tak długo,ale...
-Wiki nie tłumacz się najważniejsze,że jesteś.
-To,co idziemy.Wiktoria ucałowała Hanę, później podała dłoń Andrzejowi i razem z młodą parą udali się do środka, zajęli odpowiednie miejsca,a chwilę późnej do sali wkroczyli pozostali goście.

Uroczystość zaślubin przebiegała bardzo szybko,Wiktoria wsłuchała się w słowa przysięgi małżeńskiej,którą wypowiadał Hana i tym samym się mocno wzruszyła,aż do tego stopnia,że po policzku zaczęły spływać jej łzy.
-Kochanie,wszystko w porządku,jesteś bardzo blada?
-Nic,ja tylko się wzruszyłam.
-Ale, na pewno,bo widzę,że źle wyglądasz.Falkowicz mówił półgłosem,aby nie za kucać przebiegu ceremonii.
-Nie...i nie dokończyła,ponieważ zrobiło się jej ciemno przed oczami i osunęła się na ramię Andrzeja.
-Wiki,daj mi rękę,wychodzimy stąd.
-Ale nie możemy...
-Możemy ,a nawet musimy ty musisz wyjść na powietrze.
Profesor wziął Wiki pod rękę i zaczął udawać się do wyjścia,wszyscy pozostali goście zaczęli szemrać do siebie,byli bardzo ciekawi dlaczego Falkowicz wyszedł z Wiki w czasie ślubu.Po chwili sami Hana i Piotr zorientowali się,ze nie ma ich świadków.

W tym samym czasie przed Urzędem Stanu Cywilnego.
-Chodź ze mną do samochodu,mam tam wodę.Dasz radę sama?
-Ale kochanie mi już nic nie jest,tylko troszkę zakręciło mi się w głowie.
-Nie dyskutuj z profesorem tylko chodź.Falkowicz wziął Wiki na ręce i zaniósł do swojego samochody, który stał na parkingu.
Wiktoria usiadła na przednim siedzeniu,Andrzej podał jej wodę.Napiła się,a po chwili zaczęła masować brzuch.
-Co się dzieje,mała daje w kość?
-Nie tylko trochę za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
-Poczekaj,mam pewien pomysł.
Falkowicz położył rękę na jej brzuchu i zaczął nią powoli masować bolące miejsce,delikatnie zataczał kółka,żeby po chwili stwierdzić,że malutka zaczęła mocno kopać.
-Kochanie czujesz to...
-Tak.Odpowiedziała Wiki.Dziś kopie tak cały dzień.
-To czemu mi nic nie powiedziałaś,bardzo boli,może powinniśmy udać się do lekarza?
-Co dzisiaj chcesz Hanie zawracać głowę,w końcu to jej dzień.
-Ale są jeszcze inni lekarze,prawda?
-Ale Andrzej mi naprawdę nic nie jest,owszem gorzej się poczułam,ale to przez te upały i lekki stres,ale już wszystko w porządku,wracajmy.
-No dobrze,ale jakby się coś działało,to obiecaj,że mi powiesz?
-Obiecuję. Uśmiechnęła się Wiki.
-Skarbie mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę?
-Jaką?Zapytał zaciekawiony Falkowicz.
-Wytłumaczysz to nasze dziwne wyjście z urzędu Hanie i Piotrowi?
-Oczywiście,ale obiecaj mi,że się wreszcie uśmiechniesz.
Wiktoria wykonała polecenie.I jak zadowolony?
-Teraz tak.
Profesor objął delikatnie Wiktorię i udali się z powrotem do środka,ale niestety spóźnili się,bo młoda para już wychodziła.
-O i masz, spóźniliśmy się.
-Nic się nie stało. Powiedział Falkowicz.

Po chwili goście zaczęli składać życzenia młodej parze,dołączyli do nich również Wiki i Falkowicz.Wyjątkowo tego dnia nikt nie był złośliwy w stosunku Falkowicza,nawet Nina nie rzucała żadnych kąśliwych uwag,zapowiadało się ciekawe po południe.Wreszcie podeszli do nowożeńców.
-Hana wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia,kochajcie się i po prostu bądźcie szczęśliwi.Powiedziała Wiki i ucałowała Hanę,późnej Piotra.
Andrzej składając życzenia Piotrowi wyjaśnił dlaczego musieli wyjść z urzędu,przekazał mu też kopertę z pieniędzmi jako prezent.

Okolo godziny 16 udali się na posiłek do jednej z warszawskich restauracji.

 
Niebiesko-oka
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 124

1 października 2013 r., godz. 20:15

Fajne Duży uśmiech
mika12
Forumowicz
**
Wiadomości: 68

25 października 2013 r., godz. 21:26

Wiktoria była już w 9 miesiącu ciąży,całe dnie spędzała w domu,ponieważ nie pracowała.Przychodziła regularnie na badania,a dziś postanowiła się spakować i być przygotowaną na poród.Andrzej był jeszcze w pracy.Następnego dnia miała się odbyć rozprawa skazująca Zapałę,Wiktoria denerwowała się przed rozprawą,ale bardziej tym dlaczego Falkowicza nie ma jeszcze w domu  chociaż 2 godziny wcześniej skończył dyżur,postanowiła do niego zadzwonić.
-Tu Andrzej Falkowicz,nie mogę teraz rozmawiać,proszę zostaw wiadomość.
Zaczęła denerwować się jeszcze bardziej,martwiała się,że może Andrzejowi coś się stało.Dzwoniła do niego kilkanaście razy jednak bez skutku.

W tym samym czasie Falkowicz jechał już do swoich dwóch najważniejszych kobiet.Był szczęśliwy z tego,że już niedługo zostanie ojcem i będzie mógł ożenić się z Wiki.Prowadząc auto spojrzał na telefon i dostrzegł mnóstwo nieodebranych połączeń od Wiki, postanowił,że do niej zadzwoni aby ją uspokoić i powiedzieć,ze zaraz będzie.
-Cześć kochanie,przepraszam,ze nie odbierałem,ale miałem wyłączoną komórkę.
-...
-Tak,jestem już niedaleko za chwilę będę,kocham Was.

W tej samej chwili kiedy skończył rozmawiać z Wiki spostrzegł,że prosto na niego kieruje się potężny TIR,zaczął gwałtownie hamować.Chciał ominąć ciężarówkę,która niebłagalnie się zbliżała...ale niestety było już za późno.W oddali można było usłyszeć przeraźliwy hałas.Ob pojazdy zderzyły się ze sobą,auto Falkowicza wyglądało makabrycznie,buło totalnie zniszczone...

W tym samym czasie szpital.
-Agata zbieraj się był wypadek niedaleko szpitala,musimy jechać.Powiedział ratownik Sławek i po chwili razem znaleźli się w karetce jadącej do wypadku.

Wiktoria nadal przebywała w domu,nie miała pojęcia co się stało,była pewna,że Andrzej za moment przyjedzie do domu.

Miejsce wypadku!
-Dobrze jesteśmy na miejscu.Powiedziała Agata i podbiegła do samochodu osobowego,a tak naprawdę do reszty,która z niego została.Przystąpiła da akcji retunkowej,ale nie miała ojęcia koo zaraz zobaczy?
-Halo słyszy mnie pan,twarz mężczyzny była zalana krwią,nie zorientowała się,że ratuje Falkowicza.Po chwili spostrzegła,że to profesor.
-Panie profesorze halo,czy pan mnie słyszy?
-Agata co z nim?
-Żyje,zabieramy go do szpitala,natychmiast Sławek.
-Dobrze,temu drugiemu nic nie jest,można powiedzieć,że wyszedł bez szwanku.Zabierze go druga karetka.
-Posłuchaj mnie ten facet a osobówki to Falkowicz.
-CO?Zaniemówił Sławek.

-Co mamy,zapytał Sambor kiedy dotarli na izbę.
-Przywieźliśmy Falkowicza z wypadku,jest w stanie krytycznym,jadąc tu 2 razy się nam zatrzymał.
Sambor niezwłocznie rozpoczął walkę o życie pacjenta,mimo,,że go nienawidził jego obowiązkiem było zrobienie wszystkiego by go uratować.
 -Siostro proszę zadzwonić do banku krwi będzie potrzebować duże jej ilości.
-Dobrze.
-Ale szybko.Cho.era jasna,zartrzymanie akcji serca, defibrylator i od razu 200,szybko!
-NIc...
-Jeszcze raz,no dalej!!Jasny szlak,robimy masaż serca,oby to zadziałało.
Falkowicz miał liczne obrażenie wewnętrzne,krwawił,ponieważ odłamki szkła pocięły jego dolne partie brzucha. Po niedługim czasie całe łóżko na którym leżał znalazło się we krwi.
Masaż serca trwał nadal jednak to nic nie skutkowało.Po paru sekundach na monitorze pojawiła się ciągła zielona linia co oznaczało,że...

kasia323
Stary wyjadacz
****
Wiadomości: 591

25 października 2013 r., godz. 22:01

dawaj nexta!!!
Niebiesko-oka
Starszy forumowicz
***
Wiadomości: 124

25 października 2013 r., godz. 22:15

Ja tez prosze ;3
Strony: 1 ... 5 6 [7] 8   Do góry
Zaloguj się
//